UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to.

Zrozumiałem
Smaller Default Larger

 

Specjalizacja czy ogólne wykształcenie

Jako dziecko pasjonowała mnie szczególnie piłka nożna i fizyka. Nie zostałem piłkarzem, ani fizykiem, ale do dzisiaj piłka nożna, jak i fizyka stanowią moje hobby. Ukończyłem Wydział Automatyki, uzyskując tytuł magistra inżyniera elektryka – automatyka. Studia dały mi stosunkowo szerokie wykształcenie: Elektrotechnika, Teoria Regulacji, Metrologia, Automatyka Przemysłowa, Podstawy Elektroniki, Teoria Automatów. Dodatkowo studiowałem 4 lata Matematykę na Uniwersytecie Wrocławskim (bez dyplomu). Moje wykształcenie nie było więc zbyt specjalistyczne. Biorąc pod uwagę, że byłem absolwentem gimnazjum humanistycznego, u progu mojego zawodowego życia miałem szerokie podstawy teoretyczne. Ponieważ należę raczej do ludzi, którzy nie planują swego życia, potoczyło się ono trochę nietypowo, co wynikało z moich reakcji na wydarzenia i sytuacje, które były wynikiem stosunkowo niespokojnych czasów. Po studiach zostałem na uczelni, na której obroniłem pracę doktorską i habilitacyjną (w dziedzinie Teorii Automatów) i w wieku 39 lat zostałem profesorem. Miałem w tym czasie bliskie kontakty z przemysłem, dla którego robiłem rożne ciekawe projekty, wykorzystując swoją wiedzę z zakresu Elektroniki, Teorii Regulacji i Teorii Automatów. Po studiach nie miałem pojęcia o oprogramowaniu, jako że jeszcze nie istniało. Projekty, które wykonywałem wymagały również tworzenia oprogramowania. Moje pierwsze doświadczenia z softwarem, związane były oczywiście z assemblerem, który na tyle dobrze opanowałem, że mogłem uczestniczyć w projekcie uniwersalnego asemblera (CALM) realizowanym na Politechnice w Lausannie. Rezultatem tej współpracy była książka „Major Microprocessors: A Unified Approach Using CALM”, którą napisaliśmy z prof. Nicoud. W tym okresie byłem również dwukrotnie na rocznym kontrakcie w CERN w Genewie, gdzie brałem udział w projektach sterowania akceleratorami cząstek (projekty z zakresu techniki cyfrowej).

 

W miarę upływu lat software zaczął odgrywać w mojej działalności coraz większą rolę. Dijskra był zdania, że dzieciom powinno się zabronić programowania. Programować powinni dopiero studenci, którzy zaliczyli Informatykę (Computer Science). Ta ekstremalna opinia jest w praktyce nie do zrealizowania (spróbujcie przekonać 12-letniego entuzjastę, że powinien najpierw poczytać trochę na temat algorytmów, struktur danych, algebry Boola itd., gdy on chce zaprogramować obrazki na ekranie). Niestety, jak zaczynałem programować nie było żadnej wiedzy na temat programowania: można było tylko „kodować”. Z drugiej strony mamy obecnie wielu programistów, którzy potrafią tylko „kodować”: może rzeczywiście powinni przejść kurs, jeśli nie Informatyki (Computer Science), to przynajmniej Inżynierii Oprogramowania (Software Enginering). Poza assemblerem programowałem w językach wyższego poziomu: Pascal, C, C++, C#. Nigdy nie uważałem siebie za programistę. Tak się po prostu złożyło, że musiałem to robić. Poznałem wobec tego dość dobrze w jaki sposób powstaje software i dlaczego bywa on często bardzo zły. Biorąc udział w tworzeniu stosunkowo złożonego oprogramowania udało mi się zrealizować ideę StateWORKS, nad którą zastanawiałem się już w latach 80-tych 20 wieku. Strona internetowa www.statewoks.com prezentuje informacje na ten temat (idea, publikacje w szczególności książka „Modeling Software with Finite State Machine”, software, projekty itp.). Pomimo lokalnych sukcesów, niestety, idea ta się nie przebiła. Był to jednak najciekawszy projekt w moim życiu, który „kosztował” mnie 20 lat pracy.

 

Projekty, w których brałem udział były bardzo różne: konstrukcja urządzeń elektronicznych, sterowanie układami przemysłowymi, telekomunikacja, pomiary (gładkości, szczelności budynków). Moje szerokie wykształcenie pozwalało mi na stosunkowo łatwe zrozumienie tematów i szybkie wejście w zagadnienia związane z projektami. Na przykład kilka razy brałem udział w projektowaniu cyfrowego regulatora PID: początkowo był to stosunkowo złożony układ elektroniczny, w ostatnim wydaniu była to po prostu funkcja w C++. Lata spędzone w laboratoriach elektronicznych owocowały w rożnych sytuacjach. Dla przykładu: w pewnym (softwarowym) projekcie nie byliśmy pewni czy osiągamy wymagany czas reakcji. Mój współpracownik chciał wobec tego zamówić oscyloskop oraz inżyniera, który będzie go obsługiwał (w dużej firmie są takie służby). Byłem trochę zdziwiony do czego jest nam potrzebny inżynier i upewniłem mojego partnera, że wiele lat używałem oscyloskopu do pomiarów. Zamówiliśmy wobec tego tylko oscyloskop. Okazało się, że mój współpracownik (bardzo dobry programista) nigdy w życiu nie „widział” oscyloskopu.

 

Ten tekst powstał, gdyż zostałem zapytany, co sądzę o obecnych programach nauczania Elektroniki. Nie chciałbym porównywać mojego wykształcenia z obecnym. Czy ma to sens, biorąc pod uwagę zmiany, które obserwowałem w ciągu ostatnich 60 lat? Świat się zmienił, ale podstawy teoretyczne Elektrotechniki, Elektroniki, Metrologii, Teorii Regulacji, Teorii Automatów są takie same. Jedyna różnica polega na tym, że powstała Informatyka. Nie ma jednak możliwości studiowania wszystkich wymienionych powyżej przedmiotów równocześnie, gdyż nie ma wydziału o tak szerokim profilu. Uważam, że starsi ludzie nie powinni za bardzo pouczać młodsze pokolenia, jak powinien wyglądać świat, dlatego nie będę wypowiadał się na temat współczesnych programów nauczania. Pozwolę sobie tylko na uwagę, że z obecnym „specjalistycznym” wykształceniem nie byłbym w stanie powtórzyć mego życia, które było naprawdę interesujące.

 

styczeń, 2018, prof. dr hab. inż. Ferdynand Wagner